Peerelowska indoktrynacja nie omijała żadnej sfery życia. Państwo uczyło obywateli postrzegania świata, wskazywało właściwy tok myślenia, tłumaczyło zawiłości polityki, a także wytyczało ścieżki zawodowe. Wizja pracy przedstawiana na plakatach różniła się od rzeczywistości tak bardzo, że dziś stanowi lekcję prostackiej propagandy. Jest zarazem ciekawostką, której warto się przyjrzeć.
Specyfika peerelowskiego plakatu
Plakaty propagandowe posiadają szereg wspólnych cech, czy raczej ograniczeń, wynikających z ich perswazyjnych założeń. Peerelowscy plastycy skupiali się przede wszystkim na przesłaniu, dbając, by było klarowne także dla niewykształconych i młodych odbiorców. Wartość artystyczna rysunku schodziła na dalszy plan. Wizualne bogactwo było wręcz niepożądane, jako że mogło przeszkodzić w odbiorze komunikatu. W efekcie większość plakatów charakteryzowała się graficzną prostotą: surową kreską i ubogą paletą barw z dominującym kolorem czerwonym*.
Przekaz graficzny był zazwyczaj uzupełniany przez hasła: krótkie teksty o charakterystycznym brzmieniu, często stylizowane na neutralne informacje. Formułowano je tak, aby odbiorca nie był w stanie sprzeciwić się postawionej tezie. Bezpośrednie, surowe slogany nie pozostawiały wątpliwości co do przesłania, a jeżeli autor zdecydował się użyć bardziej skomplikowanych środków stylistycznych, były one czytelne i pozbawione subtelności.
Dobra robota
Socjaliści próbowali przekonać Polaków, że praca jest dobrem samym w sobie. Odpowiadało to teoretycznym założeniom komunizmu, co podkreślano, zestawiając wizję pracy dla dobra wspólnego z przejaskrawionym obrazem kapitalizmu. Zwolenników socjalizmu portretowano w pomnikowych, doniosłych, patetycznych pozach, zaś jego wrogów obrazowały karykatury.
Autorzy plakatów często kojarzyli pracę z walką. Robotników stylizowano na żołnierzy, a maszyny rolnicze ustawiano w szeregach, przypominających rzędy czołgów i pojazdów pancernych. Obrazom towarzyszyły motywujące slogany, wykorzystujące takie pojęcia jak “walka”, “front” czy “zwycięstwo”. Plakaty próbowały przekonać Polaków, że każdy z nich odgrywa w społeczeństwie ważną rolę, a porównanie do udziału w walce miało zaangażować emocjonalnie. Władza pragnęła, by sumienne wykonywanie obowiązków stało się wartością moralną, dowodem patriotyzmu, a nawet kwestią honoru.
Partia broni, Partia radzi…
Według plakacistów PRL-u rozwój polskiego przemysłu byłby niemożliwy bez pomocy Związku Radzieckiego, a nawet bez osobistego zaangażowania dobroczyńcy Stalina. Slogany – jak zwykle – stylizowano na dogmaty, neutralnie opisujące rzeczywistość.
PZPR również próbował wyrobić sobie pozytywny wizerunek w świadomości obywateli. Plakaty dotyczące Partii podkreślały jej zakorzenienie w tradycjach robotniczych i ludowych. Starano się kreować działaczy na jednostki wybitne – wybrańców przemawiających w imieniu ludu, a w przypadku sekretarzy partii – na bliskich przyjaciół Stalina. Powstały nawet plakaty udowadniające, że Partia jest dobrem samym w sobie.
Miejsce dla kobiet i młodzieży
Wizerunek kobiety na plakatach socjalistycznych jest zadziwiający. Idealna przedstawicielka płci pięknej daleka była od uległej, nierozgarniętej gospodyni domowej, wszechobecnej w popularnych wówczas na Zachodzie serialach. W PRL kobiety również zachęcano do pracy. Portretowano je w bohaterskich pozach, stylizując na osoby silne, zdecydowane, nieustępujące mężczyznom pod żadnym względem. Warto zauważyć, że nie narzucano im roli – oczywiście poza rolami, które Partia chciała narzucić wszystkim. Kobieta-murarz czy traktorzystka były dobrze znanymi bohaterkami propagandowych plakatów.
Młodzież, zdaniem propagandzistów, również powinna przyczyniać się do “walki o szczęście, pokój i rozkwit socjalistycznej ojczyzny”, wdrażając się do pracy od młodych lat. Stosunek do studentów był jednak o wiele chłodniejszy. Ich przekaz był jednak wyjątkowo subtelny; nie tworzył go slogan czy prostacka karykatura, ale, na przykład, zniecierpliwione spojrzenie ciężko pracujących rodziców.
Pomożecie? Pomożecie!
Plakaty peerelowskie surowo potępiały lenistwo. Plastycy łączyli „bumelanctwo” z brudem i brzydotą, a obiboków przedstawiali w roli społecznych wyrzutków, działających na szkodę narodu. Skierowane przeciwko nim obrazy były przesycone pogardą. Jej szczyt osiągnęła wyjątkowo pomysłowa ilustracja “Tu spoczywa bumelant”, zrównująca wykonywanie pracy z życiem, a lenistwo ze śmiercią.
Skrajnie odmiennie uwieczniano przodowników pracy. Partia chciała przy ich pomocy sprawić, by lenistwo zaczęło przynosiło wstyd, a pracowitość stała się powodem do dumy.
Polaków motywowano do pracy obietnicą satysfakcji i odpoczynku – oczywiście w zalecanej przez PZPR formie. Kuszono możliwością wypracowania przywilejów, takich jak poniższy.
*pozostałych obsługujemy nieuprzejmie i wolno.
Wujek Dobra Rada
Indoktrynacja nie była jedynym celem przyświecającym twórcom plakatów. Obrazy o charakterystycznej stylistyce pojawiały się również w zakładach pracy, obrazowo przedstawiając konsekwencje nieprzestrzegania zasad BHP. Dużą grupę stanowiły plakaty potępiające pijaństwo w miejscu pracy, choć jednocześnie, w zadziwiający sposób, władza zachęcała do spożywania alkoholu.
Człowiek potrzebuje 12 piw dziennie.
Poprzedni ustrój może wydawać się dziwaczny, przerażający, śmieszny, czy na inny sposób osobliwy, lecz warto pamiętać, że plakatowa propaganda nie jest wyjątkiem w skali świata.
* wszechobecność czerwieni wynika nie tylko z kolorystyki flagi ZSRR, ale również z przekonania ówczesnych psychologów o stymulującym wpływie tej barwy.
Peerelowska indoktrynacja nie omijała żadnej sfery życia. Państwo uczyło obywateli postrzegania świata, wskazywało właściwy tok myślenia, tłumaczyło zawiłości polityki, a także wytyczało ścieżki zawodowe. Wizja pracy przedstawiana na plakatach różniła się jednak od rzeczywistości. Dziś stanowi ona lekcję prostackiej propagandy, a zarazem ciekawostkę, której warto się przyjrzeć.
Specyfika peerelowskiego plakatu
Plakaty propagandowe posiadają szereg wspólnych cech, czy raczej ograniczeń, wynikających z ich perswazyjnych założeń. Peerelowscy plastycy skupiali się przede wszystkim na przesłaniu, dbając, by było klarowne także dla niewykształconych i młodych odbiorców. Wartość artystyczna schodziła wówczas na dalszy plan. Wizualne bogactwo było wręcz niepożądane, jako że mogło przeszkodzić w odbiorze komunikatu. W efekcie większość plakatów charakteryzowała się graficzną prostotą: surową kreską i ubogą paletą barw z dominującym kolorem czerwonym*.
Przekaz graficzny był zazwyczaj uzupełniany przez hasła: krótkie teksty o charakterystycznym brzmieniu, często stylizowane na neutralne informacje. Formułowano je w sposób niedopuszczający możliwości sprzeciwu czy nawiązania dyskusji. Bezpośrednie, surowe slogany zazwyczaj nie pozostawiały wątpliwości co do przesłania, a jeżeli autor zdecydował się użyć bardziej skomplikowanych środków stylistycznych, były one czytelne i pozbawione subtelności.
Dobra robota
Socjaliści próbowali przekonać obywateli, że praca jest dobrem samym w sobie. Odpowiadało to teoretycznym założeniom komunizmu, co podkreślano, zestawiając wizję pracy dla dobra wspólnego z przejaskrawionym obrazem kapitalizmu. Zwolenników obowiązującego systemu portretowano w pomnikowych, doniosłych, patetycznych pozach, zaś jego wrogów obrazowały karykatury.
Autorzy plakatów często kojarzyli pracę z walką. Robotników stylizowano na żołnierzy, a maszyny rolnicze ustawiano w szeregach, przypominających rzędy czołgów i pojazdów pancernych. Obrazom towarzyszyły motywujące slogany, skonstruowane z użyciem takich słów jak “walka”, “front” czy “zwycięstwo”. Plakaty miały uświadamiać obywatelom wagę ich pracy, a porównanie do udziału w walce angażowało emocjonalnie dzięki perspektywie pokonania symbolicznego wroga. Władza pragnęła, by sumienne wykonywanie obowiązków stało się wartością moralną, dowodem patriotyzmu, a nawet kwestią honoru.
Partia broni, Partia radzi…
Według plakacistów PRL-u praca stanowiła dobro, które nie byłoby możliwe do uzyskania bez pomocy Związku Radzieckiego. Przekonywano Polaków, że współpraca daje wzajemne, choć nieproporcjonalne korzyści: opiekuńczy ZSRR poradziłby sobie bez Polski, lecz bez dobrodusznego wsparcia Polska zostałaby zniszczona przez kapitalistów. Propaganda, połączona z manipulowaniem historią, okazała się skuteczna. Przez wiele lat po wojnie uważano Rosjan za wybawców.
PZPR również starał się zaszczepić w obywatelach przekonanie o doniosłości swej roli. Plakaty dotyczące Partii podkreślały jej zakorzenienie w tradycjach robotniczych i ludowych. Działaczy kreowano na jednostki wybitne – mędrców przemawiających w imieniu ludu, wybrańców i bliskich przyjaciół dobroczyńcy Stalina. Nadmierna pewność siebie doprowadziła do powstania plakatów udowadniających, że Partia jest dobrem samym w sobie. Motywowano do działania na rzecz PZPR, lecz nie były to prośby poparte argumentami, a zakamuflowane rozkazy, narzucające określony tok myślenia.
Miejsce dla kobiet i młodzieży
Wizerunek kobiety na plakatach socjalistycznych może wprawić w zdumienie. Idealna przedstawicielka płci pięknej daleka była od uległej, nierozgarniętej gospodyni domowej, wszechobecnej w popularnych wówczas w USA produkcjach telewizyjnych. Kobiety również były zachęcane do pracy. Portretowano je w bohaterskich pozach, stylizując na osoby silne, zdecydowane, nieustępujące mężczyznom pod żadnym względem. Warto zauważyć, że nie narzucano im roli – oczywiście poza rolami, które Partia chciała narzucić wszystkim. Kobieta-murarz czy traktorzystka były bohaterkami wielu propagandowych plakatów.
Młodzież również powinna przyczyniać się do “walki o szczęście, pokój i rozkwit socjalistycznej ojczyzny”, wdrażając się do pracy od młodych lat. Stosunek do studentów był jednak o wiele chłodniejszy. Plakaty sugerowały m.in., że zaciągają oni dług wobec państwa i rodziny, będąc nieobecnymi tam, gdzie odbywa się “prawdziwa” praca. Przekaz był nad wyraz subtelny; nie tworzył go slogan czy prostacka karykatura, ale, na przykład, zniecierpliwione spojrzenie ciężko pracujących rodziców.
Pomożecie? Pomożecie!
Plakaty peerelowskie surowo potępiały lenistwo. Plastycy łączyli „bumelanctwo” z brudem i brzydotą, a obiboków przedstawiali w roli społecznych wyrzutków, działających na szkodę narodu. Skierowane przeciwko nim obrazy były przesycone pogardą. Jej szczyt osiągnęła wyjątkowo pomysłowa ilustracja “Tu spoczywa bumelant”, zrównująca wykonywanie pracy z życiem, a lenistwo ze śmiercią.
Skrajnie odmiennie uwieczniano przodowników pracy, kreowanych na wzór dla wszystkich Polaków i bezcenny, narodowy skarb. Partia chciała, by lenistwo przynosiło wstyd. Kusiła sumiennych pracowników satysfakcją i odpoczynkiem – oczywiście w zalecanej przez siebie formie – oraz możliwością wypracowania przywilejów.
Wujek Dobra Rada
Indoktrynacja nie była jedynym celem przyświecającym twórcom plakatów. Obrazy o charakterystycznej stylistyce pojawiały się również w zakładach pracy, obrazowo przedstawiając konsekwencje nieprzestrzegania zasad BHP. Dużą grupę stanowiły plakaty potępiające pijaństwo w miejscu pracy, choć jednocześnie, w zadziwiający sposób, władza zachęcała do spożywania alkoholu.
Poprzedni ustrój może wydawać się dziwaczny, przerażający, śmieszny, czy na inny sposób osobliwy, lecz warto pamiętać, że plakatowa propaganda nie jest wyjątkiem w skali świata.
* wszechobecność czerwieni wynika nie tylko z kolorystyki flagi ZSRR, ale również z przekonania ówczesnych psychologów o stymulującym wpływie tej barwy.
Podobne wpisy:



























